Między miejscami… część 4.

Między miejscami… część 4.

O tyle, o ile masę miejsc na świecie można odbierać relatywnie podobnie o każdej porze dnia, mam poczucie, że azjatyckie miasta rządzą się zupełnie inną regułą. Za dnia uporządkowane, kuszące często naprawdę designerskimi budynkami, czystymi ulicami. Wieczorami i w nocy… kolorowe, roześmiane, skrywające w swoich zakamarkach największe tajemnice…

Gdy robi się ciemno kupujemy w 7Eleven butelkę białego wina (koszt butelki wina w Japonii, w sklepie, zaczyna się od około 485 jenów, czyli… 18 zł) i wypijamy ją w hotelowej rzeczywistości. Notuję sobie w moim podróżnym notesie, który zjechał już kawałek świata, co udało nam się zobaczyć, dokąd pójść, ile kilometrów przejść przez tych kilka dni. Spoglądam przez okno na biurowiec naprzeciw naszego hotelu. Na jednym z pięter nadal włączone jest światło, ludzie wciąż pracują.

Gdy kończy się wino, mimo zmęczenia, ruszamy pieszo do oddalonej od hotelu o piętnaście minut Akihabary. Gdy docieramy na miejsce, znów mam to czego chciałem i oczekiwałem. Wszystko wybucha kolorami. Tysiącem neonów, reklam, dźwięków, piosenek.

Akihabara to dzielnica Tokio, znana z kilku rzeczy. Po pierwsze jest kolejnym po Shinjuku miejscem, w którym znajdziemy liczne salony z grami i automatami z pluszakami. Oprócz tego, jest to królestwo wszystkich pasjonatów gier, Mangi, Anime, playstation czy oldschoolowych Nintendo. Można tu nawet znaleźć sklepy ze starymi grami i kartridżami, które u mnie przywołały wspomnienia z wczesnych lat dziewięćdziesiątych.

Akihabara to także miejsce, gdzie można pójść na karaoke. Japończycy są absolutnie zakręceni na punkcie karaoke, a ja przechadzając się po okolicy, oczywiście przypomniałem sobie scenę z wspomnianego już wcześniej Między Słowami, w której bohaterowie wybierają się na karaoke, a Bob odśpiewuje genialną piosenkę More than this.

Dzielnica, po której się kręcimy słynie również z ogromnych, wielopiętrowych sklepów z elektroniką. Znajdziecie tutaj absolutnie wszystko czego potrzebujecie i nie potrzebujecie: telefony, drukarki, komputery, telewizory, sprzęt do domu, ale także… przejściówki do prądu. Mimo, że wiele hoteli ma już gniazdka z usb, warto jednak zabrać ze sobą potrzebną przejściówkę. A jeśli jej nie macie, znajdziecie ją w zasadzie we wszystkich sklepach z elektroniką w Tokio.

Akihabara to także miejsce dla wszystkich tych, którzy mają potrzebę zaopatrzyć się w różnego rodzaju zabawki erotyczne. W sklepach są tłumy, a znaleźć tu można absolutnie wszystko od sztucznych penisów, przez erotyczne gry, zabawki, komiksy, plakaty po… naprawdę realistyczne lalki, które można personalizować i zamówić według własnych potrzeb z odpowiednim kolorem włosów, karnacją, rozmiarem piersi itd. Nie znalazłem natomiast męskiego odpowiednika takiej lalki.

Ostatnią, i często najważniejszą dla Japończyków i wielu turystów, atrakcją jest wpływ na dzielnicę kultury otaku, czyli wspomnianego wcześniej nakręcenia się na anime i mangę. Na ulicach Akihabary spotkacie setki cosplayerek i dziewczyn zachęcających do odwiedzenia kawiarni i knajpek w tym klimacie. Dziewczyny przekrzykują się i zaczepiają przede wszystkim turystów. Uśmiechnięte, kolorowe, przebrane w fantazyjne stroje.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *